Etykiety

czwartek, 30 sierpnia 2018

Dragon Quest II: Luminaries of the Legendary Line - recenzja

 Prace nad Dragon Quest II zaczęły się na krótko przed wydaniem pierwszej części, a jej wielki sukces je przyspieszył. Ambicją twórców było stworzenie gry o wiele lepszej, bardziej złożonej, bogatszej i trudniejszej. Udało im się to w praktycznie każdym przypadku. O ile Dragon Quest I był wyraźnie inspirowany serią Ultima, tak druga część przyniosła inspirację innym cyklem, który stworzył podstawy pod komputerowe RPG - serią Wizardry.

Fabuła Dragon Quest II: Luminaries of the Legendary Line zaczyna się 100 lat po zakończeniu części pierwszej. Potomkowie bohaterów stworzyli na świecie liczne miasta i królestwa. Jednym z nich jest Laurasia, w której żyje główny bohater dwójki. Pewnego dnia zaprzyjaźnione królestwo Moonbrook pada ofiarą najazdu sług kapłana ciemności - Hargona. Nasz bohater, książę Laurasii, wyrusza, aby odkryć, czy księżniczka Moonbrook, Linda, ocalała i aby pokonać Hargona.
Gra wprowadzała wiele innowacji. Tworzyła drużynę złożoną z trzech postaci - głównego bohatera, typowego wojownika, księcia Ronaldo - magicznego wojownika i księżniczki Lindy - czarodziejki. Świat był o wiele większy i bogatszy, gracz miał do wykonania cały szereg misji, zanim stanął wreszcie do ostatniego starcia. Wskazówki ukryto w licznych rozmowach z NPCami, więc każda wizyta w nowym mieście oznaczała konieczność rozmów z wszystkimi jego mieszkańcami. Znacznie zwiększyła się ilość dostępnego ekwipunku, ale nie każda postać mogła używać wszystkiego.Co ciekawe, z pewnych rzeczy zrezygnowano, jak choćby konieczności zapalania światła w lochach czy otwierania każdych drzwi osobnym kluczem.

 Większy świat można było teraz eksplorować nie tylko na piechotę, ale i przy pomocy okrętu (wyraźna inspiracja Ultimą), a dodatkowo, w późniejszym etapie gry, także przy pomocy serii teleportów. Trochę zmniejszyła się liniowość rozgrywki - od pewnego momentu gracz miał sporą swobodę w kolejności wykonywanych działań, co znowu przybliżało grę do późniejszych produkcji z serii Ultima.
Poziom trudności Dragon Quest II był wysoki, do dzisiaj gra uważana jest za jedną z trudniejszych w serii, co wynika trochę z tego, że autorzy mieli bardzo wysokie ambicje względem stworzenia produkcji dla wymagających graczy. Wrogowie są trudni i wymagający, a zdobywanie poziomów zajmuje sporo czasu. Finałowe walki są naprawdę brutalne i przechodzenie ich bez korzystania z save state jest wyzwaniem dla każdego. Jednocześnie obsługa gry pozostała prosta - rozwój postaci odbywał się przez zdobywanie poziomów doświadczenia, każda postać rozwijała się indywidualnie, automatycznie uczyła czarów itd. Nie było tu takiej swobody jak w ówczesnych grach zachodnich. To był ukłon w stronę mniej doświadczonych graczy.

Tym, gdzie gra nie poczyniła wciąż zbytniego postępu, były kwestie fabularne. "Dragon Quest II" jest tak naprawdę bardziej zbiorem luźno powiązanych ze sobą misji, które łączy bardzo cienka nić fabuły, o której, prawdę mówiąc, bardzo łatwo zapomnieć.Choć gra była wyraźnie dłuższa od poprzedniczki, świat był znacznie większy i gęściej zaludniony, nie wykorzystano jednak w pełni możliwości, jakie to dawało.  

Pod wieloma względami Dragon Quest II zdefiniowało tę serię, kolejne gry wprowadzały czasem pewne zmiany czy eksperymenty, ale to właśnie w tej grze zbudowano kościec, na którym opierała się większa część gier z serii Dragon Quest. Seria ta do pewnego stopnia wykazywała się większym konserwatyzmem niż np. Final Fantasy czy Megami Tensei, ale to przyniosło jej także powodzenie, bo przez lata była jednym z najpopularniejszych cykli konsolowych RPG w Japonii, zaś grafiki z niej miały charakter ikoniczny i często pojawiały się w innych mediach jako symbole RPG.
Dragon Quest II odniosło spory sukces, sprzedając się w 2.5 milionach sztuk i przygotowując grunt pod część trzecią, która miała okazać się wielkim hitem i zamknąć trylogię skupioną na potomkach Roto. Doczekała się wielu reedycji - na SNESa, Androida czy Gameboya, w których poprawiano nieco grafikę, ale nic poza tym. Dzisiaj przejście tej gry może dalej dostarczyć sporo emocji i być wyzwaniem dla tych, którzy szukają czegoś wymagającego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz