Etykiety

sobota, 7 marca 2026

Naruto: Path of the Ninja - recenzja


Opowieść o Naruto Uzumakim, młodym ninja z Wioski Ukrytej w Liściach, który chciał zostać hokage, zna pewnie większość fanów mangi i anime. To najpopularniejsza taka historia, jaka powstała w ostatnich deakadach. Na jej podstawie powstało bardzo dużo gier video, w tym i kilka rpgów. Gry na podstawie anime niezbyt często mogą się pochwalić czymś szczególnym - są to zwykle przeciętniaki, bazujące na popularności danego hitu.

Historia w "Naruto: Path of the Ninja" idzie całkowicie wiernie względem pierwszego wątku fabularnego z mangi. Młody, pogardzany przez innych kandydat na wojownika ninja, Naruto Uzumaki, zostaje przyjęty do zespołu, który ma tworzyć z Sakurą i Sasuke. W Sakurze się kocha a Sasuke nienawidzi, bo jego z kolei kocha Sakura. Ich nauczyciel, Kakashi, stara się, żeby trójka nastolatków nauczyła się współpracy, ale nie jest to łatwe, bo każdy z nich ma własny cel. Naruto obiecał sobie, że kiedyś zostanie największym z wojowników ninja w historii. Sakura robi wszystko, żeby Sasuke zwrócił na nią uwagę. Sasuke chce natomiast być silniejszy, bo w ten sposób będzie mógł dokonać zemsty, którą kiedyś przysiągł. W trójkę bohaterowie wykonują swoje pierwsze misje, jeszcze jako geninowie, a potem przystępują do egzaminów na wyższy stopień w hierarchii - chuuninów. Jednak podczas egzaminów w wiosce pojawiają się pewne tajemnicze osoby, które mają swoje plany.



To, co pokazano w tej grze, czytelnik znajdzie w pierwszych tomach mangi. Jednak, moim zdaniem, cała opowieść została w grze bardzo spłycona. Tutaj wszystko koncentruje się na Naruto, historie, którym w mandze poświęcono osobny tomy (jak Neji i Hinata, Sakura i Ino) prawie nie istnieją, a niektóre ważne wydarzenia wspomniano tylko w jednym zdaniu (jak walka Trzeciego Hokage i Orochimaru). Prawie zupełnie zrezygnowano z przedstawienia relacji między postaciami - tylko Sakura wciąż świruje na punkcie Sasuke. Nie ma tutaj zupełnie żadnych dowcipów i wątków humorystycznych. Jeśli ktoś nie zna mangi albo anime, to za grę niech się lepiej nie bierze, bo pewnie zniechęci go ona do całej historii.

Poza tym, brakuje mi w tej grze podkreślenia tego, co było w mandze bardzo często pokazywane. Po bohaterach nie widać zmian. Shikamaru, który rezygnuje z wygranej walki z Temari jest tutaj pokazany prawie jak wariat. Zachowania Sakury pokazują ją właściwie jako psychopatkę, mającą jakąś chorą obsesję na punkcie Sasuke. Pokręcone relacje Sasuke i Naruto skrócono do powtarzanego kilka razy przez Saska "Idiot" skierowanego do Naruto. Postacią, która chyba najwięcej zachowała z pierwowzoru, jest Kakashi. Także Gaara wydaje mi się zaprezentowany dosyć dobrze. Ale cała intryga Orochimaru nie zostaje nawet wyjaśniona. No i gra kończy się w takim momencie, że trudno to nawet nazwać zakończeniem.

Nie lepiej jest z grafiką. "Naruto: Path of the Ninja" ukazało się na GBA a potem wyszedł port na DS. Grafika na GBA była przeciętna, moim zdaniem zdarzały się ładniej wykonane gry na SNES (jak "Chrono Trigger"). Ale na DSie to jakaś masakra. Równie dobre efekty da się osiągnąć na RPG Makerze XP, a widziałam lepsze gry zrobione po amatorsku. W grze nie ma nawet żadnych scenek wykonanych w inny sposób niż na engine gry. To samo mogę powiedzieć o muzyce, która brzmi jak ta z anime, ale w bardzo słabymi midi. Anime ma doskonałą ścieżkę dźwiękową, którą tutaj bardzo uproszczono muzycznie. Bardzo szybko ją wyciszyłam, żeby nie męczyć tym uszu. Postaci czasem mówią podłożonymi głosami, ale są to niestety głosy z amerykańskiego dubbingu.


Widać, że grę robiono dla ludzi, którzy kupią ją ze względu na tytuł. Jest bardzo prosta. Skończyłam ją w 10 godzin bez większych trudnosci, a w tylko jednym miejscu musiałam trochę expić, resztę po prostu "przechodzi się". Nie ma tej grze pakernych bossów, którzy by zmusili gracza do sprytnego wykorzystywania posiadanych zdolności. Każda postać ma niezły arsenał Jutsu, ale tylko w ostatnich walkach (które też nie są trudne) trzeba bardziej zmyślnie korzystać ze zdolności. Pieniędzy jest bardzo dużo i zawsze stać gracza, żeby kupić najlepszy dostępny ekwipunek dla bohaterów. Zapisać grę można w dowolnym momencie, poza walkami. W drużynie możemy mieć, poza głównym bohaterami, także Rocka Lee, Shikamaru i Nejiego.

 "Naruto: Path of the Ninja" nie jest na pewno grą dla fanów mangi i anime. Opowiada tę samą historię, tylko  barzo uproszczoną, gracz wie, co się zaraz stanie, kto co powie. Nie wprowadzono tu żadnego dodatku, nowych postaci czy innego urozmaicenia. Wszystko idzie tak samo, tylko prościej i szybciej. Jak ktoś nie zna "Naruto", to mu pewnie ta gra obrzydzi mangę i anime, więc na reklamę się nie naddaje. Dla mnie ta gra jest tym samym, czy naklejki albo karty w chipsach i wafelkach. Mogę powiedzieć, że gra w nią to czas stracony. Widać to szczególnie, kiedy porówna się z takimi RPGami na podstawie anime jak "Bleach: The 7th Phantom" czy "Sailor Moon: Another Story", opowiadającymi własne, oryginalne historie, dopracowanymi od strony tak fabuły jak i mechaniki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz