Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Larry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Larry. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 kwietnia 2024

Larry 6: Z impetem w głąb - recenzja

 Piąta część cyklu "Larry" teoretycznie miała domykać historię i dać Larryemu oraz Patti ostatecznie szczęśliwe zakończenie. Teoretycznie... Bo tak już miało być przecież w trzeciej części serii. Tak więc wydanie kolejnej, piątej odsłony cyklu, wcale nie musiało być zaskoczeniem. Jednak zaskoczeniem było to, jak rzecz wykonano, z kilku co najmniej powodów.

Po pierwsze, historia. Rzecz zaczyna się, kiedy Larry wybiera się na plażę kulturystów, aby nabrać krzepy. Los sprawia, że akurat pojawia się tam ekipa szukająca chętnego do udziału w programie randkowym. Pada na Larryego, który trafia do telewizji, a tam wygrywa (powiedzmy...) pobyt w luksusowym hotelu. Naturalnie, w samym hotelu wręcz robi się od piękności, które mają różne problemy. Rolą Larryego będzie je rozwiązać.

 Ktoś zauważył pewien szczegół, a raczej jego brak? Tak, z fabuły całkowicie zniknęła Patti. Bohaterka, która była ważną postacią, wręcz równie istotną co Larry w dwóch poprzednich grach, zniknęła nagle całkowicie, do tego stopnia, że w grze nie pada nawet wzmianka o niej. Przyznam, że takie potraktowanie tej postaci uważam za bardzo niefajne. Rozumiem, że Al Lowe chciał pójść w nieco inną stronę, ale można było zrobić inaczej i jakoś tak bardziej z pomysłem. Szczególnie, że obecność Patti jako pełnoprawnej bohaterki łagodziła szowinistyczny nieco charakter tej gry.

Ale to nie jedyna rzecz, która może zaskoczyć. Druga, być może jeszcze bardziej rzucająca się w oczy, to podejście do erotyki. "Larry 6: Z impetem w głąb" jest chyba najgrzeczniejszą częścią serii. Choć wokół Larryego tradycyjnie roi się od piękności, to praktycznie wszystko tu ma charakter komediowy, a finały tych znajomości nie mają tak jednoznacznego charakteru jak w poprzednich odsłonach cyklu. Zupełnie jakby autor chciał zrobić grę lżejszą. Trochę dziwne to podejście w przypadku cyklu, który budował sobie przecież popularność na odważnych tematach. Co ciekawe, ta zmiana była chwilowa, bo kolejna, siódma część, miała tu zrobić mocny krok naprzód. 

Z tego nie czyniłabym jednak zarzutu. Część ta, podobnie jak poprzednie, jest autentycznie zabawna, przy czym tutaj humoru jest nawet nieco więcej. Natomiast sama gra jest na podobnym poziomie trudności co poprzednia. Nie ma więc już tutaj takich naprawdę zabójczo trudnych zagadek, czasówek jest też niewiele. Co więcej, to pierwsza w tej serii gra całkowicie nieliniowa. Kolejne wątki możemy zaliczać w dowolnej kolejności. To była całkowita nowość, nie tylko tu, ale wśród przygodówek Sierry generalnie. Sprawiała ona jednak, że o jakiejkolwiek fabule trudno było mówić. Przyznać jednak trzeba, że z kolei postacie poszczególnych bohaterek dopracowano nieco lepiej niż w poprzednich częściach.

Szósta część przygód Larryego wprowadziła też nieznaczne zmiany techniczne - pasek menu widoczny jest tu cały czas, nie zaś tylko po najechaniu na niego myszką, jak to zwykle bywało. Zagadki są nieco prostsze, a ilość lokacji ograniczona. Nie podróżujemy tu nigdzie, przez całą grę przebywamy w tym samym hotelu. To kolejne ułatwienie, bo nawet jak coś gdzieś przegapimy, to bez problemu można po to wrócić. 

 Gra ukazała się w 1993, dwa lata po wydaniu piątki. Wyszła na DOSa i wykorzystywała kartę graficzną VGA. Dwa lata później doczekała się reedycji na CD - grafikę poprawiono do standardu SVGA, dodano także pełen dubbing aktorski. Zebrała całkiem pozytywnie recenzje, nie mogła się też wstydzić wyników sprzedaży, choć widać było, że powoli mijało zainteresowanie typowymi grami point'n'click. Niemniej, póki co, marka ta trzymała się nieźle, choć bardziej chyba siłą rozpędu i popularnymi tytułami. Warto zaznaczyć, że gra doczekała się swojej edycji Steamowej, nieznacznie tylko zmienionej w stosunku do wersji CD.

"Larry 6: Z impetem w głąb" był ostatnią z gier w tym cyklu wydanych po polsku. Poza tym, był próbą powrotu do korzeni, czyli rezygnacji z budowy całej fabuły na rzecz kolejnych przygód z dziewczynami. Niestety, brutalne odcięcie się od wydarzeń z poprzednich części niespecjalnie służy tej grze, a jej ugrzecznienie zapewne nie spodoba się niektórym fanom. Jeśli o mnie chodzi, "Larry 6" jest mimo wszystko grą niespecjalnie zapadającą w pamięć, brak tu tego czegoś, co by sprawiło, że akurat pamiętalibyśmy ją bardziej niż inne. I to chyba jej największa wada. 

Larry 6: Z impetem w głąb - opis przejścia

 Dzień 1

Rozmawiamy z recepcjonistką do końca, a otrzymamy klucz do pokoju. Wchodzimy schodami po prawo, otwieramy kluczem drzwi do pokoju. Czytamy trzy ulotki leżące na stole, następnie wchodzimy do łazienki. Wychodzimy z niej i dzwonimy kolejno do Turn Down Service, Room Service oraz do Housekeeping. Potem wychodzimy z pokoju, by znaleźć na zewnątrz wózek. Z wózka zabieramy kolejno: mydło, krem do rąk, deskę do sedesu, papier toaletowy, ręcznik oraz ręcznik jednorazowy. Wracamy do pokoju, wchodzimy do łazienki i odkręcamy wodę, by odkryć, że leci brudna. Z telefonu dzwonimy do Maintenance, po czym wychodzimy na zewnątrz i schodzimy na dół.

W lobby oglądamy kosz po lewo i wyjmujemy z niego klucz. Wracamy do pokoju, zabieramy prezerwatywę z łóżka, wchodzimy do łazienki i z paska mechanika bierzemy pilnik oraz śrubokręt. Rozmawiamy z mechanikiem, wychodzimy z łazienki i próbujemy wyjść z pokoju, a mechanik sobie pójdzie. Wracamy do łazienki, kładziemy deskę na toalecie, używamy papieru toaletowego. Następnie odkręcamy wodę, używamy mydła a po nim ręcznika jednorazowego. Wracamy do pokoju, bierzemy kwiaty z wazonu i wychodzimy na zewnątrz.

Schodzimy na dół, z lobby idziemy w lewo, po czym otwieramy drzwi w północnej ścianie, by wejść do Spa. Zabieramy ulotkę z biurka, po czym wychodzimy ostatnimi drzwiami po lewo. Oglądamy Rose i dajemy jej kwiaty. Po scence dostaniemy orchideę. Wychodzimy  i wracamy do lobby. Idziemy w prawo, otwieramy północne drzwi, by znaleźć się w jadalni. Otwieramy tam drzwi po prawo i obszukujemy kosze na śmierci, by znaleźć puszkę smalcu. Wracamy do spa i wchodzimy do pierwszych drzwi po lewo. Przechodzimy przez szatnię, by wejść pod prysznice. W ścianie po prawo oglądamy kafelek, który jest nieco innego koloru, a potem odsuwamy go. Po scence idziemy dalej, by wejść do kabiny z kąpielami błotnymi. Zdejmujemy doniczki ze schodów po lewo i używamy śrubokręta, by naprawić kamerę powyżej.

Idziemy w prawo, by wejść do siłowni. Rozmawiamy z ćwiczącą tam kobietą. Thunderbird powie nam, że potrzebuje kajdanek. Wracamy do lobby i idziemy na południe, by wyjść na zewnątrz. Zaglądamy do budki strażniczej i zabieramy kajdanki ochroniarzowi. Wracamy do Thunderbird i dajemy jej kajdanki. Potem zabieramy pas z maszyny do spalania tłuszczu w prawym dolnym rogu - jeśli ktoś na niej ćwiczy, to wyjdźmy i wróćmy do siłowni ponownie, aż będzie można go zabrać. Wracamy do Spa, otwieramy ostatnie drzwi po prawo, po czym używamy smalcu na maszynie po lewo. Pęknięty wąż po prawo naprawiamy przy pomocy pasa.  Potem używamy śrubokręta na czerwonym pojemniku po środku, a następnie poważamy go pilnikiem i podnosimy pokrywę ręką. Zabieramy z niej filtr. Idziemy do kuchni (tam, gdzie były śmietniki) i myjemy filtr w zlewie. Nasz mokry jednorazowy ręcznik wkładamy do lodówki po prawo. Teraz wracamy do pomieszczenia z maszyną, umieszczamy w niej filtr, zamykamy ją i zakręcamy śrubokrętem, po czym przesuwamy dźwignię maszyny w górę, a potem w dół.

niedziela, 30 stycznia 2022

Larry 5: Fala Miłości - recenzja


Trzecia część serii "Larry" wydawała się definitywnie wieńczyć cykl. Finał ostatecznie zamykał fabułę. Co więcej, Sierra zdecydowała, że kolejna, czwarta część serii, będzie czymś z zupełnie innej beczki. Zaplanowano stworzenie gry dla kilku graczy chodzącej na przygotowywanym właśnie silniku Sierra Network, dla którego właśnie nowy "Larry" miał być jednym z magnesów. Jednakże z przyczyn technicznych cały projekt nie doszedł do skutku. Mimo tego, wydawca uznał, że nazwa "Larry 4" została już zużyta i że nowa gra w ramach serii będzie nosić tytuł "Larry 5". Miało to stać się źródłem jednej z większych konfuzji w dziejach gier komputerowych, całej masy teorii i pytań, którymi przez lata zasypywany był Al Lowe, twórca serii.

Co ciekawe, teorie te podsycała sama fabuła gry - wielu podejrzewało, że historia związana z kradzieżą dyskietek gry dotyczą właśnie "Larry 4". W grze pojawia się także żart na temat produkcji o nazwie "Larry 4: Missing Floppies". Jedna z popularniejszych teorii głosiła, że jeden z techników obraził się na Sierrę, zabrał niemal skończoną grę i zagroził jej wydaniem. To miało sprawić, że wydana w 1991 roku kolejna część była właśnie piątą. Nawiązując do części trzeciej, nosiła tytuł: "Larry 5: Passionate Patti does little undercover work".

W finale "Larry 3" nasi bohaterowie tworzyli grę komputerową, która miała być opowieścią o wszystkich przygodach Larryego. Niestety, tuż przed jej ukończeniem wszystkie materiały zostały skradzione. Doprowadziło to do kryzysu w związku Larryego i Patti. On popadł w depresję, która skończyła się amnezją, ona z kolei postanowiła zrobić karierę jako muzyk. Ostatecznie ich drogi się rozeszły, choć nie zapomnieli o sobie. Larry podjął pracę jako "przynieś-podaj-pozamiataj" w firmie produkującej dość podejrzane filmy i show. I właśnie tam pewnego dnia szef wypatrzył go jako osobę, której szuka. Chodziło bowiem o trzy kandydatki do nowego programu. Materiał na ich temat musi przygotować ktoś, kto teoretycznie nie wzbudziłby zainteresowania żadnej kobiety, ostatni oferma i łamaga.. Larry, który właśnie oblał kawą szefa, wydaj się mu wręcz stworzony do tego zadania.

Nasz bohater, uzbrojony w mini kamerę i taśmy, wyrusza, aby nagrać filmiki z udziałem trójki pań, podróżując przez USA. W tym czasie Patti, której kariera nie posuwa się do przodu tak szybko, jakby mogła sobie tego życzyć,budzi zainteresowanie FBI. Panowie z biura prowadzą bowiem śledztwo w sprawie podejrzanych działań kilku muzycznych wydawnictw. Śliczna i utalentowana pianistka wydaje im się idealną osobą, która mogłaby się wślizgnąć w to środowisko i zdobyć odpowiednie dowody. Larry i Patti nie wiedzą nawet, że prowadzone przez nich działania mają wspólny mianownik.

"Larry 5" nawiązywał do poprzedniej części - tak tam jak i tu gra była podzielona na rozdziały, w których sterowaliśmy jednym z bohaterów. Tam dotyczyło to jednak połowy gry, tu zaś ma miejsce naprzemiennie. Moim zdaniem to akurat zwrot w dobrą stronę i jedna z mocniejszych stron tej, w sumie jednak niezbyt ciekawej gry. Czemu nieciekawej? Bo trudno się oprzeć wrażeniu, że twórców przerosły trochę nieco ambicje.

Intro do "Larry 5", dłuższe niż w jakiekolwiek z trzech poprzednich gier, zapowiadało bardziej złożoną niż dotychczas fabułę, z wątkami politycznymi oraz gangsterskimi, wymieszanymi z pornobiznesem i humorem. Wyglądało na to, że Al Lowe chciał tutaj pójść w stronę bardziej poważnej gry przygodowej, która by nie ustępowała flagowej produkcji Sierry - King's Quest. Niestety, wszystko to okazało się mżonką. Kwestie, które miały stanowić podbudowę fabuły, zostały szybko zepchnięte na dalszy plan, do tego stopnia, że w trakcie rozgrywki praktycznie nie istnieją, nie mają wpływu na to co się dzieje, funkcjonują niezależnie od nas. W swojej podstawie gra pozostaje tym, czym były poprzednie części - pretekstem do pieprznych żarów i lekkiej erotyki.

Co ciekawe, wraz z próbą (nieudaną) pogłębienia fabuły gry, nastąpiła istotna zmiana poziomu trudności "Larry 5" jest zdecydowanie prostszy od poprzednich gier, szczególnie od dwójki oraz trójki, oferujących miejscami całkiem wysoki poziom trudności zagadek. Tutaj przedmiotów jest mniej, są one lepiej widoczne. Swoje ma też znaczenie fakt, że bohaterowie poruszają się między odrębnymi lokacjami, z których każda jest osobna, więc nie ma tu chodzenia tu i tam po sporym obszarze. Aby jakoś to zrównoważyć, twórcy wprowadzili system numerów - musimy znajdować numery telefonów, a czasem także i kody oraz je zapamiętywać ( a najlepiej - notować), by korzystać z nich w trakcie gry. Są one często różne w każdej rozgrywce. Nawiązując do pierwszej części, wprowadzono też kasyno z minigierą na automacie. Zniknęły całkowicie dead endy, a niektóre zadania mają czysto opcjonalny charakter.

Na plus nadal wypada humor - to mocna strona tej gry. Dowcipów jest dużo, mnie szczególnie rozbawiły te powiązane z Donaldem Trumpem i jego rodziną - a mówimy przecież o grze z lat 90, kiedy nikt jeszcze nie przypuszczał, że ten bufon zostanie prezydentem USA. Zrezygnowano przy tym z przebijania czwartej ściany, jak w "Larry 3". Co ciekawe, erotyki nie ma wcale tak dużo - powiedziałabym, że gra jest nawet grzeczniejsza od poprzednich, bo zrezygnowano tu nawet z nagości, czy nawet bardziej śmiałych scen. Zaznaczyć warto, że fragmenty z udziałem Patti są generalnie grzeczne. Domyślam się, że chodziło o to, aby uczynić "Larry 5" grą bardziej mainstreamową. Nieszczególnie to jednak wyszło.
"Larry 5" był pierwszą grą z tej serii, która wykorzystywała silnik Sierra Creative, całkowicie nastawiony na mechanikę "point and click", bez konieczności ręcznego wpisywania komend. Znacząco poprawiła się też grafika, wykorzystująca możliwości VGA, przez co "Larry 5" jest o wiele bardziej atrakcyjny wizualnie i mniej pikselowy od poprzedników. Podobnie jak reszta z siedmiu części cyklu, ta gra także ukazała się po polsku nakładem wydawnictwa Play It. W polskim wydaniu jej tytuł przetłumaczono jednak niezbyt fortunnie.

W moim odczuciu jest to gra, która obiecuje więcej niż daje. Ma kilka dobrych elementów - humor, grafikę, mocniejsze zaakcentowanie postaci Patti, ale mimo tego niespecjalnie wciąga. Chciałoby się jednak trochę więcej, bo może wtedy nie byłaby zaledwie przeciętniakiem, jakim, moim zdaniem, jest.

Larry 5: Fala Miłości - opis przejścia

- przed rozpoczęciem gry, polecam zaopatrzyć się w kartkę i coś do pisania - w grze występuje kilka kodów i numerów, które musimy poznać i potem użyć, a są one unikatowe dla każdej gry, więc lepiej je sobie notować.

Larry

PornProdCorp
Po dłuższym niż w jakiejkolwiek poprzedniej części serii wstępie, zaczynamy grę. Bierzemy kawę z ekspresu (1/1) i zanosimy ją do pokoju szefa. Tu czeka nas jeszcze jedna scenka, po której dostaniemy kamerę (1/2). Wrócimy do hallu. Wypijamy kubek wody z automatu (1/3) i oglądamy "trofeum" obok roślinki (1/4). Idziemy na północny zachód do pokoju z taśmami. Myjemy ręce w płynie do dyzenfekcji (1/5). Podchodzimy do radia i włączamy "Larry's Song" (5/10). Bierzemy trzy taśmy leżące obok monitora w południowo wschodnim rogu (6/16). Wkładamy każdą z nich do urządzenia na końcu długiego stołu (6/22). Otwieramy szufladę pod monitorem i wyjmujemy ładowarkę (8/30).

Wracamy do hallu i wchodzimy do północnych drzwi. Ze stołu bierzemy AeroDrok Gold Card (5/35). Otwieramy górną szufladę w ostatniej szafce po prawo i wyjmujemy z niej dokumenty (8/43). Każdy z nich oglądamy, aby znaleźć dane dziewczyny oraz związany z nią przedmiot (3/49). Czytamy wizytówkę doktor Pullins (1/50). Wracamy do hallu, podłączamy ładowarkę do gniazdka koło drzwi (8/58), a następnie podłączamy do niej naszą kamerę (3/61). Czekamy, aż naładuje się do pełna i zabieramy wszystko (1/62). Wkładamy kasetę do kamery (1/63). Idziemy na wschód, by wyjść na zewnątrz. Oglądamy rzeźbę (1/64), a następnie wsiadamy do limuzyny.

niedziela, 23 maja 2021

Larry 3: Pasjonująca Patti w poszukiwaniu pulsujących piersi - recenzja


Po wydaniu "Larry 2:  W poszukiwaniu miłości" nie brakowało opinii, że gra straciła na pazurze poprzez rezygnację z bardziej odważnych motywów. Tworząc kolejną część cyklu, ludzie z Sierry wzięli sobie te uwagi do serca. Czas się powoli zmieniał i obawy, które towarzyszyły wydawaniu pierwszej, skandalizującej części cyklu, wydawały się bezzasadne. To sprawiło, że trzecia, wydana w 1989, miała być swoistym "powrotem do korzeni". Ale jak się okazało, nie tylko...

Po uratowaniu i poślubieniu Kalalalu, Larry pomógł przekształcić wyspę Nontoonyt w prawdziwą pułapkę na turystów. Niestety, wszystko co dobre, musi się skończyć. Pewnego dnia Larry odkrywa, że jego żona go zdradza - na dodatek z kobietą. Zdążyła już wystąpić o rozwód. Jakby tego było mało, tego samego dnia Larry zostaje wyrzucony z pracy przez szefa ośrodka, czyli ojca Kalalalu. Zgorzkniały i pozbawiony złudzeń (oraz majątku), postanawia wrócić do życia podrywacza, nie przejmując się już czymś takim, jak miłość. Niemniej, życie szybko przypomni Larryemu, że jest inaczej, a to za sprawą pewnej panny o imieniu Patti.

Tak jak obiecywano, gra skupia się początkowo na tym, co jedynka, czyli na zaliczaniu kolejnych dziewczyn. Nic tu nie ma nowego, czy odkrywczego, może tylko zagadki są trochę bardziej zakręcone, a humor miejscami lepszy, ale generalnie przypomina to dość mocno pierwszą część przygód Larryego. Jedyna wyraźna różnica w stosunku do jedynki to brak pieniędzy. Nie ma tu zatem mowy o jakiejś konkretnej fabule, jak w dwójce. Powiedziałabym, że to raczej zwrot na niekorzyść, bo fabuła w takich grach potrafi jednak wskazywać nam niejako kierunek. Tu tego nie ma - inna sprawa, że mamy dość ograniczony obszar, po którym się poruszamy.

Przyznaję, że początek gry mnie rozczarował - ot, powtórka z rozrywki, niezbyt ciekawej. Jednak chyba sami twórcy zdawali sobie z tego sprawę, bo gdzieś tak po 2/3 rozgrywki następuje zmiana. Larry znika z planu wydarzeń, a jego rolę przejmuje Patti. Zakochana w Larrym dziewczyna musi odnaleźć zaginionego faceta. Jej fragment rozgrywki, choć wyraźnie krótszy, jest bardziej "soczysty", jeśli chodzi o granie. Mamy konkretny cel, mamy nawet mini gierki - wszystko zaczyna przypomina klasyczne przygodówki Sierry. Niestety, trwa zdecydowanie za krótko.

Pewnej zmianie uległa konwencja graficzna. Pierwsze dwie gry stawiały na swoisty realizm, natomiast tutaj twórcy poszli trochę bardziej w stronę grafiki kreskówkowej. Wynikało to zapewne z większej ilości scen seksu i nagości. Zmniejszyła sie wyraźnie liczba lokacji, za to poprawie uległa muzyka - oczywiście, to nadal piszczące midi, ale bardziej znośne dla ucha. Niestety, nie ma tu takich perełek jak muzyka z salonów fryzjerskich w "Larry 2: W poszukiwaniu miłości". Ciekawostką były żarty z innych gier Sierry w zakończeniu gry, łącznie z występem samej Roberty Williams, twórczy King's Quest i założycielki Sierry.

"Larry 3: Pasjonująca Patti w poszukiwaniu pulsujących piersi" spotkał z ciepłym przyjęciem, podobnie jak dwie poprzednie gry. Chwalono powrót do klimatu oryginału oraz wprowadzenie Patti jako pełnoprawnej protagonistki, co w 1989 było wciąż czymś świeżym i niespotykanym. W 2001 roku gra ukazała się ponadto w języku polskim, wydana jako część serii przygód Larryego przez wydawnictwo Play-It.

Co ciekawe, nigdy nie powstała część czwarta. Nazywana przez fanów żartobliwie"Leisure Suit Larry: Missing Floppies", miała zostać zatrzymana na etapie produkcji, ponieważ ktoś w wydawnictwie Sierra miał podobno zgubić dyskietki zawierające jej wczesną wersję. Jest to jednak prawdopodobnie żart. Jak przyznał twórca serii, Al Lowe, przyczyny tej sytuacji były dwie. Pierwszą była końcówka "Larry 3" - definitywnie zamykająca historię. Drugą była niechęć Sierry do kontynuowania cyklu i skupienia się na innych produktach. Nie był to jednak koniec przygód Larryego - miał on pojawić się jeszcze w wielu innych grach.

Trzecia część Larryego, w odróżnieniu od dwóch poprzednich oraz części piątej nie doczekała się nigdy remaku - i na tym mocno cierpi, gdyż chodzi na interpreterze. Silnik ten, stworzony przez Sierrę w połowie lat 80, był w swoich czasach rewolucyjny, ale bardzo szybko się zestarzał i już pod koniec lat 80 odstawał powoli od tego, co robiło się standardem, czyli przechodzenia z gier z wpisywanymi komendami na opcję "pont and click". Z tego też powodu nie jest to tytuł, po który dzisiaj łatwo sięgnąć. Polecam go zatem wyłącznie ludziom ciekawym historii gier przygodowych oraz samej serii o Larrym. Jest to bowiem bardzo ważna gra dla tego cyklu - już choćby ze względu na osobę Patti - pierwszą chyba pełnoprawną bohaterkę (obok Roselli w wydanym wcześniej King's Quest IV) w grach przygodowych.   

Larry 3: Pasjonująca Patti w poszukiwaniu pulsujących piersi - opis przejścia

- Aby nie musieć odpowiadać na pytania z testu wiekowego na początku gry, wpisujemy wiek 25, a potem wciskamy ctrl+alt+x i wybieramy 5.
- Gra nie doczekała się dotąd remaku, więc operuje na klasyczny Interpreterze, co oznacza, że komendy akcji trzeba wpisywać ręcznie po naciśnięciu spacji. Najlepiej zawsze wpisać po prosto look, aby zobaczyć, co w okolicy jest
- To mój drugi opis gry dostępnej wyłącznie w wersji z Interpretera, tym razem pisałam go tak, aby zachować oryginalne komendy. Choć gra ukazała się oficjalnie po polsku, to ja grałam w wersję z GOG, która jest dostępna wyłącznie po angielsku
Zaczynamy na tarasie widokowym. Używamy komendy "read plaque" na tabliczce (2/2), a potem stajemy koło zachodnich okularów i wpisujemy "use binoculars" (2/4). Wychodzimy idąc na wschód i docieramy do dżungli. Tam poruszamy się tak, jak wskazuje nam strzałka, aby obejrzeć scenkę wprowadzającą nas do fabuły. Idziemy dwa razy na wschód Wracamy do dżungli i oglądamy kolejną scenkę. Wracamy na zachód i zabieramy patyk spod kamienia komendą "get wood" (2/6). Idziemy dalej na zachód (górną ścieżką), by wrócić do (już nie) naszego domu. Podchodzimy do skrzynki na listy i otwieramy ją komendą "open mailbox", a potem zabieramy list komendą "take card (20/26), by zdobyć kartę kredytową.

Idziemy teraz dwa razy na wschód, a potem zobaczymy palec, który wskaże nam dalszą drogę. Wchodzimy do biura, by akcja potoczyła się sama. Po scence idziemy na wschód. Gdy dojdziemy do schodów, obchodzimy je od północy, idąc dalej na wschód. Podchodzimy do zachodniego rogu werandy i bierzemy mydło komendą "take soap" (12/38). Wracamy do lokacji z fontanną i idziemy na południe. Czekamy, aż pojawi się sprzedawca pamiątek, oglądamy scenkę, a następnie podchodzimy do leżącej dziewczyny. Wybieramy "look", a potem "talk", by w końcu "komendą "give card" dać jej kartę kredytową (50/88), a po scence otrzymać nóż (40/128). Gdy wszystko się skóńczy, wracamy do poprzedniej lokacji i wybieramy "rub knife on steps" stojąc na schodach, by naostrzyć nóż (50/138).

niedziela, 10 maja 2020

Larry 2: W poszukiwaniu miłości - recenzja


Sukces gry "Larry 1: W krainie próżności", choć nie przyszedł łatwo ani szybko, pozwalał myśleć o stworzeniu ciągu dalszego. Twórcy gra, Al Lowe, wyciągnął wnioski z prac nad pierwszą częścią i postanowił stworzyć coś więcej niż po prostu jej kopię. Co więcej, kierownictwo Sierry, nauczone doświadczeniami i problemami związanymi z jedynką, postawiło autorowi pewne konkretne warunki.

Gra rozpoczyna się niemal równo po zakończeniu jedynki. Larry przybywa do Los Angeles w towarzystwie Evy, ta jednak bardzo szybko wyrzuca go z domu. Nasz bohater ląduje na bruku bez grosza przy duszy, mając jedynie swój nieodłączny biały garnitur. Po znalezieniu jednego dolara, Larry stawia wszystko na jedną kartę, kupując los na loterię. Zbieg okoliczności sprawia, że wygrywa podwójnie - milion dolarów i rejs luksusowym statkiem w towarzystwie ślicznotki z programu randkowego. Brzmi zbyt pięknie? No cóż, w międzyczasie Larry przypadkowo wikła się w intrygę, w którą wmieszany jest szalony doktor Nonookee oraz agenci KGB.

Opis fabuły dość wyraźnie pokazuje pierwszą istotną różnicę między częścią pierwszą a jej sequelem. "Leisure Suit Larry 2: Looking for Love (in several wrong places)" posiada normalną linię fabularną, a rozwój historii wyznacza kolejność zdarzeń. Poszczególne lokacje odwiedzamy w ścisłej kolejności i nie mamy już takiej swobody w eksploatacji świata, jak w jedynce. Nie ma już opcji podróżowania taksówką, zniknęła też właściwie ekonomia - Larry niemal o początku ma kasy jak lodu, więc po prostu płaci za wszystko jak leci, nie musi się martwić jej brakiem (poza pierwszymi minutami rozgrywki).

Tym samym gra znacznie zbliżyła się do innych pozycji Sierry. Ciągłość fabuły korzystnie wpłynęła na jej treść. Gra nie jest już skupiona na "wyrywaniu panienek", ale na przetrwaniu. Na życie głównego bohatera czychają wszędzie jakieś zagrożenia. Zupełnie jak w "King's Quest", zginąć można tu wszędzie i na wiele sposobów (a jak już mowa o King's Quest - w grze pojawia się gościnnie Rosella z "King's Quest IV: Persils of Rosella"). Oczywiście, to nadal mocno humorystyczna gra, parodiująca wiele różnych motywów, więc jak ktoś szuka poważnej opowieści szpiegowsko-przygodowej, to nie tutaj. Pewnym rozczarowaniem jest dla mnie kreacja postaci - tutaj nadal wszystko się skupia na Larrym, nikt inny poza nim nie jest bohaterem. Na zmiany w tym kierunku trzeba było poczekać do trzeciej części serii.

Następna różnica, która wielu najbardziej rzucała się w oczy, to grzeczność. "Leisure Suit Larry 2: Looking for Love (in several wrong places)" jest o wiele mniej sprośna od poprzedniczki. Nie ma tu scen seksu w trakcie rozgrywki, a ilustracje bohaterek o wiele mniej eksponują ich wdzięki. Seks pojawia się w postaci żartów, aluzji czy odniesień, ale wszystkiego jest mniej. Sierra zażyczyła sobie bowiem, aby gra była tak zrobiona, żeby można było uniknąć problemów z dystrybucją, jakie dotknęły jedynkę. Dzięki temu nie trzeba było montować zabezpieczeń dla dorosłych, jak w poprzedniczce.Czy wyszło to grze na dobre? Na pewno tak, bo dzięki temu więcej wysiłku trzeba było włożyć w inne aspekty rozgrywki.

Te uległy poprawie - zagadki nabrały sensu, stały się bardziej wymagające, choć nadal nie dorównują poziomem trudności innym grom Sierry. Rzadko kiedy mamy do dyspozycji więcej niż kilka przedmiotów, ich większość lokacji, poza pierwszą, jest na tyle mała, że szybko i łatwo można odgadnąć, co i jak. Wprowadzono także czasówki, które dodają grze nieco pazura, bo to właśnie ich zaliczenie może sprawić najwięcej problemów - wykonanie kilku zadań w ciągu ok. pół minuty, w sytuacji, kiedy na dodatek nie mamy licznika czasu, może być wyzwaniem.

Grafika uległa pewnej poprawie, choć trzeba przyznać, że jest już dzisiaj bardzo mocno archaiczna. Tym, co na pewno może utrudniać życie, jest fakt, że wielu przedmiotów nie widzimy na ekranie, trzeba np. obszukać półkę, aby je znaleźć. Za to bardzo mocną stroną, jak na swoje lata była muzyka, wykonania co prawda w midi, ale kapitalnie dopasowana, podtrzymująca żartobliwy charakter gry - np. w salonach fryzjerskich słyszymy wyłącznie piosenki Cranberries, zaś w szczególnie dramatycznym momencie pobrzmiewa nuta z Mission Impossible.

Gra ukazała się w 1988, będąc jedną z pierwszych, które wykorzystywały nowy silnik Sierry - Creative Interpreter, dostosowany do grafiki EGA. To była jej siła jak i słabość - niebawem bowiem EGA miało odejść w przeszłość na rzecz VGA. "Leisure Suit Larry 2: Looking for Love (in several wrong places)" wykorzystywało ponadto mechanikę opartą na tekstowym wpisywaniu komend. Wszystko to sprawiało, że gra prosiła się o remake, poprawiający zarówno oprawę wizualną jak i sterowanie, jednak takiego nie otrzymała. Przynajmniej nie oficjalnie. W 2004 ukazał się bowiem fanowski remake, w którym mechanikę gry całkowicie zmieniono na czyste point and click. Można go pobrać ze strony Adventure Game Studio. Jeśli dzisiaj ktoś chciałby zagrać w tę grę, to zdecydowanie polecam tę wersję. Podobnie jak pozostałe pierwsze pięć gier z serii, ta ukazała się także po polsku dzięki wydawnictwu Play - In, pod tytułem "Larry 2: W poszukiwaniu miłości" w 2001. 

Jeśli chodzi o moje wrażenia, że to drugi Larry jest grą ciekawszą od jedynki, a przede wszystkim lepszą w rozgrywce, choć dalej daleko jej do najlepszych gier Sierry z tamtych czasów. Poprawił się humor, nie bazujący wyłącznie na seksie i tematach z nim związanych. Irytować może ograniczenie roli postaci kobiecych wyłącznie do obiektów seksualnych czy idiotek. Gdyby odłożyć na bok otoczkę seksualną, to zostałaby cokolwiek przeciętna pozycja. 

"Leisure Suit Larry 2: Looking for Love (in several wrong places)" było chwalone przez krytyków za bycie "prawdziwą grą", choć nie brakowało opinii, że ugrzecznienie odebrało jej nieco z charakteru. Sprzedała się jednak dobrze, co gwarantowało powstanie kontynuacji - i dopiero ona miała okazać sie pozycją równie istotną co pierwszy "Larry",, Ale to już inna historia...

Larry 2: W poszukiwaniu miłości - opis przejścia.

- Opis gry pisałam na podstawie jej wersji point'n'click z 2004, którą można pobrać ze strony Adventure Game Studio
- Polecam robić sporo save gameów - można tu łatwo zginąć, a w niektórych miejscach są czasówki, o których nie wiemy do chwili, kiedy je przegramy.
- Wersja point'n'click ma jednego buga w naliczaniu punktów, dając o jeden punkt mniej za akcję z kwiatem,  ale potem to wyrównuje.
- Poniższy opis zawiera wszystkie akcje konieczne do ukończenia gry z pełnym wynikiem punktów.


Los Angeles

Larry zaczyna samotny i spłukany, stojąc pod domem swojej ex. Wchodzimy do garażu i gdy nie będziemy już widzieć Larryego, obszukujemy ten obszar - znajdziemy dolara (3/3. Następnie idziemy na północ, a potem na wschód - dotrzemy w okolice parku. Stajemy przy czerwonych zaroślach i oglądamy osobę uprawiającą jogging w parku (1/4). Potem idziemy na północ dwa razy (raz przed park i raz wzdłuż żółtego murku) i raz na wschód. Dotrzemy do zaułku przegrodzonego płotem. Zerkamy przez dziurkę (1/5). Potem idziemy na wschód i zaglądamy do sklepu. Rozmawiamy ze sprzedawczynią i kupujemy los. Wpisujemy dowolne cyfry i wyjmujemy los z maszyny (3/8). Wychodzimy ze sklepu i idziemy na zachód, aż dojdziemy do siedziby Krod TV. Przed wejściem radzę zapisać grę.

niedziela, 15 marca 2020

Leisure Suit Larry 1: W krainie próżności - recenzja


W drugiej połowie lat 80 i na początku lat 90 wydawnictwo Sierra On-Line rządziło na rynku gier przygodowych, wyznaczając w tym gatunku trendy i wydając hit za hitem. Jest ironią, że spośród wielu tytułów, w Polsce ukazało się niewiele. Wśród wydanych znalazła się cała seria gier z cyklu "Larry" - seria bardzo ważna dla historii gier komputerowych, choć równie kontrowersyjna. Otwierała ją wydana w 1987 toku gra  "Leisure Suit Larry: In the Land of the Longue "Lizards" (w Polsce opublikowana w 2001 pod tytułem "Leisure Suit Larry: W krainie próżności").

W tej grze wcielamy się w postać Larryego Laffera - 40-letniego prawiczka, który postanawia wreszcie stracić cnotę. W tym celu wybiera się do słynącego z rozpusty i hazardu miasta Lost Wages, mając przy sobie marne 94 dolary, zegarek i odświeżacz oddechu. Larry nie może się popisać urodą amanta, a noszony przez niego garnitur pochodzi z innej epoki. Niemniej, ma dużo dobrych chęci i jest zdesperowany. Czy to wystarczy? To już zależy od gracza.

"Leisure Suit Larry: In the land of the longue lizards" nie może się pochwalić specjalnie skomplikowaną czy wciągającą fabułą. Na dobrą sprawę, nie ma jej wcale. Całość sprowadza się do pozyskania względów czterech bohaterek - prostytutki, imprezowiczki Fawn, pracownicy hotelowej Faith oraz bogatej Evy. W tym celu Larry zmuszony jest do wykonania kilka zadań, w większości jednak nieskomplikowanych. Nawet średnio doświadczony gracz uzna, że gra ta nie stawia specjalnie wysokich wymagań, zwłaszcza, gdy porówna się ją z innymi tytułami Sierry z tamtych lat. Lokacji jest wręcz śmiesznie mało, przedmiotów także.

Gra miała pewne nowe rozwiązania - akcja toczy się we współczesnym nam świecie, gdzie za wszystko trzeba płacić. Larry posiada niewielki zasób gotówki, więc aby ją zdobywać, musi grać w kasynie - jeśli zostanie bez grosza, to automatycznie wyskakuje game over. Po mieście poruszamy się taksówkami, a to także kosztuje. Poza klasycznymi komendami (weź, spójrz, użyj) wprowadzono też mniej typowe, w rodzaju "Powąchaj/posmakuj" czy "rozbierz/ubierz"). Ciekawostką jest też konieczność zdobywania numerów telefonów i dzwonienia pod nie.
Porównanie oryginału, edycji z 1991 oraz remaku z 2013.

Niemniej, patrząc na wszystko w miarę obiektywnie, gameplay nie powala a i fabuła nie porywa - ze wszystkich czterech bohaterek jedynie Fawn wymaga faktycznie większego zaangażowania. A jednak gra odniosła duży sukces. Co było przyczyną? Oczywiście, erotyka. Trudno nazwać "Leisure Suit Larry: In the land of the longue lizards" grą pornograficzną. W porównaniu z pozycjami japońskimi, jest to tytuł grzeczniutki. No ale w swoich czasach na rynku zachodnim uchodził za rzecz niezwykle odważną już przez fakt sugerowania, że bohaterowie uprawiają seks oraz ciągłego wspominania o nim.

Na dodatek, gra wypełniona jest humorem. Mamy tu masę żartów, odniesień, a nawet kpin z jej twórców. Naturalnie, większość dowcipów jest seksistowska i dzisiaj już raczej nie bawi, co najwyżej żenuje. Ale znowu, to kwestia czasu i targetu, bo trzeba pamiętać, że mowa o grze dla amerykańskich małolatów. Im zapewne ten rodzaj koszarowego humoru nader odpowiadał. Zdarzają się autentycznie śmieszne momenty, ale jak na grę z założenia zabawną, nie znalazłam ich zbyt wiele.

Niewiele brakowało, a Sierra wyłożyłaby się na tej grze na łopatki. Pierwsze wyniki sprzedaży były dramatycznie niskie (4000 sztuk w pierwszych dniach po premierze) i jej twórca, Al Lowe był załamany. Wiele sklepów odmówiło sprzedaży i reklamowania tej gry. Jednakże tytułowi pomogła poczta pantoflowa i recenzje w magazynach, dzięki czemu stała się ostatecznie, choć z opóźnieniem, hitem,zapoczątkowując całą serię, która zresztą żyje do dzisiaj, pozostając najdłużej chyba funkcjonującym tytułem ze stajni Sierry.

"Leisure Suit Larry: In the Land of the Longue Lizards" ukazało się w 1987 i wykorzystywało typowy dla gier Sierry z tamtych lat silnik, gdzie komendy trzeba było wpisywać ręcznie. Cztery lata później wydano remake. Nie tylko poprawiono grafikę do standardów karty VGA, ale zmieniono też mechanikę na typową "point and click", bez konieczności wpisywania komend. W 2013 natomiast pojawił się remake "Leisure Suit Larry: Reloaded", będący jedną z pierwszych w historii gier ufundowanych na Kickstarterze. Wprowadzał on nieznaczne w sumie zmiany, głównie w obrębie oprawy graficznej.
Prawdę mówiąc, poza wątkami seksualnymi i dość prostackim humorem, gra ta nie ma wiele do zaoferowania. Jest bardzo krótka, prost i szybka. Wątki seksualne niewątpliwie przyczyniły się do jej kultowej pozycji. Jej status jest jednak znaczący, czego dowodzą wysokie pozycje w różnych zestawieniach. Fakt, że doczekała się polskiej wersji (podobnie jak jej remake z 2013) też o czymś świadczy. Ale w moim odczuciu przegrywa z innymi seriami Sierry z tamtych lat.

Leisure Suit Larry 1: W krainie próżności - opis przejścia

Opis robiłam na podstawie remaku gry pod VGA z 1991. Nie różni się on w detalach od pierwowzoru, ma natomiast podrasowaną grafikę i wygodniejsze sterowanie. 

UWAGA: aby przeskoczyć serię pytań na początku gry, wybieramy wiek 19,  potem wciskamy Ctrl+Alt+X.

Zaczynamy grę, mając zegarek, 90 $ i odświeżacz do ust. Tego ostatniego używamy, kiedy gra zwróci uwagę głównemu bohaterowi, że ma nieświeży oddech. Pieniędzmi będziemy płacić - jeśli gdzieś za coś nie zapłacimy, to narażamy się na game over. Dlatego zawsze trzeba mieć w portfelu jakieś 30$ - za nie dojdziemy z każdego miejsca w mieście do casina, a tam możemy wygrać więcej, co później opiszę.

 Wchodzimy do knajpy, siadamy na stoliku i zagadujemy barmana, zamawiając Whiskey. Po jego otrzymaniu wychodzimy północnymi drzwiami. Bierzemy różę. Dajemy Whiskey pijakowi, który siedzi po ścianą, a w zamian otrzymamy pilota. Otwieramy drzwi, wchodzimy do łazienki i zaglądamy do zlewozmywaka, z którego wyjmujemy pierścionek. Następnie czytamy napisy na ścianie tak długo, aż Larry zauważy hasło. Korzystamy z toalety (ikona rozporka) i wracamy do baru.