Przeglądając moje notatki znalazłam zapis rozgrywki w "50 Trupów G.Reya", grę narracyjną o której kiedyś pisałam tutaj. Co prawda to tylko początek a i tak musiałam go skrócić o połowę, żeby go można było tutaj wrzucić (bo inaczej blog by musiał mieć ostrzeżenie XD). Może jeśli uda mi się jakoś ocenzurować całość, to wrzucę ciąg dalszy, chociaż i tak 50 trupów nie dogoniłam...
Samą grę możecie znaleźć na tej stronie.
Start:
Silvia otworzyła oczy. Przetarła je, strącając z powiek
resztki snu. Leżała wygodnie rozłożona w puchowej pościeli na szeroki łóżku.
Jeśli czegoś mogła być pewna, to na pewno tego, że nie było to jej łóżku – w
klitce, w której mieszkała nie zmieściłoby się coś tak okazałego. Ale
pomieszczenie, w którym się znajdowała, nie przypomniało maleńkiego pokoiku w
jej kawalerce, było raczej urządzone ze smakiem znamionującym jednoczesną
zamożność. W regałach i szafach, stojących pod pokrytą tapetą ścianą, w ciężkich,
grubych zasłonach okiennych, w lampce stojącej przy stoliku – we wszystkim tym
czuć było staromodną stylistykę. Nie wiedziała, na ile było to autentycznie
wiekowe, na ile po prostu ktoś chciał, by pokój tak wyglądał.


